Przejdź do głównej zawartości

Posty

Polecane

Dlaczego nie warto jechać na sanki do Zieleńca?

Najpierw tradycyjnie bajka, tym razem o tym, jak mała Ula i jej pluszowy Królik wybrali się na sanki do Zieleńca 
Śniegu było w Zieleńcu mnóstwo, po obu stronach drogi zaspy tworzyły wysokie ściany. Przez ten śnieżny korytarz jechały sobie różowe sanki a na nich Ula. Królik zajął wygodną miejscówkę pod kurtką dziewczynki i tylko czasami wystawiał czubek nosa albo ucha i przez cały czas podgryzał marchewkę.  Koło kościoła był stok saneczkowy. Tam różowe sanki mogły pokazać swoje możliwość. Siłą rozpędu pędziły z górki ku uciesze Uli i lekkim przerażeniu siedzącego nadal pod kurtką Królika, który już przestał podgryzać marchewki. Zabawa była, jak zwykle u tej dwójki i jak zwykle na wycieczce - znakomita. 

Najnowsze posty

Granice Śląska, stolice Śląska i inne ciekawostki

Dzień Babci i Dzień Dziadka. Prezentownik dolnośląski

Kopalnia Złota, Złoty Stok

Ruchoma szopka, Bardo Ślaskie + prezent dla Was pod choinkę

Kalendarz inspiracji wycieczkowych 2019. Dolny Śląsk. Premiera

„Aż nuda się uda”, Galeria Dizajn BWA, Wrocław

Sposób na katar? Uzdrowisko i bukowy las, Trzebnica

Na hulajnodze.

Szczeliniec Wielki, Góry Stołowe

Sokołowsko. Zapomniane uzdrowisko?