Pałac, Mańczyce

Ula bardzo lubi obserwować świat uciekający za oknem w samochodzie. Niebo, drzewa, domy, kościoły, pałace..., tak, tak dokładnie pałace. Tak się składa, że przez Mańczyce Ula i Mama przejeżdżają często i zawsze zwracają uwagę na imponujący, choć bardzo zniszczony pałac. Tym razem postanowiły się zatrzymać, zaparkowały czerwone auto, wiernego towarzysza wypraw na poboczu i poszły zwiedzać.
Tak naprawdę to zwiedzanie ograniczyło się do pooglądania budowli zza ogrodzenia. Choć pałac jeszcze przed kilkudziesięcioma laty należał do bogatych, bardzo bogatych i szlachetnie urodzonych właścicieli to obecnie jest ruiną. Ula i Mama przymykają oczy i wyobrażają sobie, jak mógł wyglądać w okresie świetności, jak pięknie musiało być w środku. Po wojnie pałac należał do PGRu, czyli do Państwowego Gospodarstwa Rolnego. Mama nie znalazła informacji (może czytelnicy wiedzą i podpowiedzą?) co się w nim znajdowało w tym czasie, ale w najlepszym wypadku mogły być tam biura. Zamiast hrabiów i księżniczek podjeżdżających karetami codziennie przychodziły tam np, panie urzędniczki. Mniej to romantyczne, a poza tym PGR nie dbał już o marmurowe kominki i drewnianą boazerię... W ten sposób powstała ruina.


Komentarze

  1. szkoda, że brakuje kogoś, kto zaopiekowałby się tak pięknym pałacem.. Taka perełka...
    No i miałyście piękną pogodę - dziś patrząc za okno aż trudno w to uwierzyć :)
    Pozdrawiamy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytałam w internecie, że pałac ma prywatną właścicielkę, więc może jeszcze jest dla niego nadzieja.
      Co do pogody, to się przyznam, byłyśmy w zeszłym tygodniu, dziś u nas cały dzień leje.

      Usuń
    2. Trzeba mieć pieniądze na remont a nie od 1997 nic nie zrobić . A teraz jest już właściciel spod Wrocławia (wł kopalni kruszywa).

      Usuń
    3. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że jeśli już kupuje się pałac, to jednak w jakimś celu i w końcu prace ruszą.

      Usuń
  2. Oj ci prywatni właściciele to też często doprowadzają obiekt do jeszcze większej ruiny. Niestety wielu przecenia swoje możliwości finansowe. Takie budowle to skarbonka bez dna. Tych niszczejących niezmiernie mi żal. Znikają z naszych oczu z każdym dniem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, w najbliższym czasie musimy się z Ulą wybrać do Galowic, gdzie prywatny właściciel przeprowadził "termomodernizację" pałacu...
      Podobno pałace, które zniknęły tylko na Dolnym Śląsku po II wojnie światowej liczone są w setkach.

      Usuń
  3. Witam- w pałacu za czasów PGR były służbowe mieszkania i świetlica wiejska- czasem przyjeżdżało objazdowe kino i tam były wyświetlane filmy. Spędzałam (lata osiemdziesiąte) wakacje u babci i zawsze główną atrakcją było dla mnie penetrowanie wraz z miejscowymi dzieciakami gorzelni, parku i pałacu. Ale wtedy był on w znacznie lepszym stanie.... Pamiętam piękną podłogę i schody. A w zakamarkach parku (przepięknego- mimo, że już wtedy zarośniętego i zaniedbanego) zniszczone groby któryś z właścicieli, co nadawało wyprawom tajemniczy i mroczny klimat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak słucham/ czytam o tych pałacach, które jeszcze tak niedawno stały, przetrwały wojny i zawieruchy dziejowe a zostały zniszczone w całkiem spokojnych czasach...

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty