Po Dolnym Śląsku samochodem - foteliki.

Na Dolny Śląsk można przyjechać samochodem, po Dolnym Śląsku samochodem też można podróżować, dlatego post o foteliku musiał się w końcu pojawić. Nie będę pisać o gwiazdkach, testach zderzeniowych i o tym, że fotelik ma być dobrany do samochodu. Napiszę, co zrobić, żeby dziecko chciało w tym foteliku jeździć.
Oczywiście wszystkie moje doświadczenia sprowadzają się tylko do Uli. Miałam łatwo. Ula od urodzenia (dokładnie od wyjścia ze szpitala) w samochodzie jeździła chętnie. To znaczy spała. Budziła się na czerwonym świetle. Auto ruszało, zasypiała znowu.
Jako, że nie znam się na temacie gwiazdek i testów, są od tego lepsi ode mnie i wymądrzać się nie będę,  to skrócę ten post, do jednego pomysłu, który u nas się sprawdził, nie tylko w przypadku fotelika. 
Ula wybrała fotelik sama, oczywiście nie ten pierwszy, bo wtedy, kiedy był kupiony jej nie było na świecie, ale już drugi, jak najbardziej tak. 
Poszliśmy do sklepu (oczywiście po wcześniejszym zapoznaniu się z wiedzą teoretyczną na temat fotelików). I Ula wybrała. Siadała w różnych, w jednych podobało jej się bardziej, na inne reagowała obojętnie, ale dopiero przy tych "z półką" była szczerze zachwycona. Zachwyt nie był chwilowy, od razu znalazła dla "półki", albo fachowo: osłony tułowia mnóstwo nowych zastosowań, była bębenkiem, półeczka na zabawki, można po niej jeździć resorakiem itd. Zachwyt trwa nadal. Podróże i te  krótkie, i te długie są przyjemne. "Półka" ma kolejne coraz to bardziej pomysłowe zastosowania. 
Na marginesie dodam, że jako mama patrzyłam też, czy tapicerkę fotelika można prać. Nasz można, ma posłużyć Uli do końca etapu fotelikowego, więc to ważne. W przypadku pierwszego fotelika kołyski dobrze jest też sprawdzić, czy jest miękki.

Komentarze

  1. pozdrawiam serdecznie z ... Dolnego Śląska
    całusek dla Uli :o)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozdrawiamy, choć wyjątkowo spod Tatr :)

      Usuń
  2. Kurcze, na fotelikach trochę się znam i te, których nigdy bym nie poleciła to właśnie z osłoną :(. Generalnie dla mnie zasada jest taka: ma być bezpiecznie. A najbezpieczniej jest z pasami, tyłem do kierunku jazdy, z odpowiednim kątem, osłoną głowy itd.

    Mam nadzieję, że się na mnie nie pogniewasz. Przy zderzeniu czołowym nawet nie chcę myśleć, warto zobaczyć testy, naprawdę. Co, jak co ale fotelika dziecku nie dam wybrać, zawsze będzie za małe na decydowanie o swoim bezpieczeństwie.

    Ściskam ciepło! Dzierżoniów też już przeczytałam :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście, że się nie pogniewam. Każda opinia jest cenna.
    Kiedy ja kupowałam fotelik tych "tyłem do kierunki jazdy" w sklepach jeszcze nie było. Te z osłoną dopiero wchodziły na rynek. Ale to nie jest tak, że nie sprawdziłam testów, nie obejrzałam filmików. Obejrzałam i uznałam, że fotelik jest bezpieczny. Pytałam fachowców, też powiedzieli, że fotelik jest bezpieczny i należał wtedy do bezpieczniejszych na rynku.
    Nie jestem fachowcem i się nie wypowiadam, jako mama mogę od siebie napisać o wygodzie.
    Zapraszam Cię do dalszej lektury :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, rozumiem. Cieszę się, że to tak odebrałaś :) sama nie jestem omnibusem, tylko z tych fotelików mogłabym doktorat pisać :D a nie wiem czy wiesz, we Wrocławiu w Astrze pracuje maniak fotelików samochodowych (8 gwiazdek) warto go pytać o zdanie i przymierzać :) może ktoś skorzysta, sama się tam wybieram.

      Usuń
    2. Wiem, ale nie chciałabym jednak żadnego sklepu reklamować. Jest wielu specjalistów od fotelików, wielu naprawdę kompetentnych sprzedawców. są niezależne testy ADAC. Warto szukać, warto sprawdzać. W dobie internetu, to nie jest trudne.
      Ja podkreślam, ze się nie znam więcej na temacie niż przeciętny rodzic, dlatego nie chcę się wypowiadać na temat bezpieczeństwa, ale szukam rady u fachowców.

      Usuń
    3. Nie chciałam reklamować (edytowałabym komentarz), z Panem nie rozmawiałam ale wiem od osób trzecich,że to nie sprzedawca z tych co chcą wypchnąć towar i wytrzepać klientowi kieszenie z pieniążków :). Teraz chyba takich mało :(.

      Usuń
    4. O Panu z Astry chyba słyszały już wszystkie wrocławskie mamy. Sama u niego nie byłam (blogger nie ma opcji edytowania komentarzy, a Twój był merytoryczny, więc uważam, ze warto żeby był), więc nie mogę za niego ręczyć. Nie mogę zrozumieć tylko dlaczego na swoim blogu cały czas podważa opinie ADAC.
      Też trafiłam na świetnego sprzedawcę, choć było to w Gdańsku (bo tam wtedy mieszkałam). Kiedy przyszłam do sklepu z 10 miesięczną córką kupić następny fotelik wybił mi to z głowy udowadniając, że Ula nie powinna jeszcze mieć takiego fotelika. Mógł zarobić, kosztem mojej niewiedzy i bezpieczeństwa mojego dziecka.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty